wonderlife.pl - Zostań gwiazdą
THAT'S MY BRO || RICCI LAGORIO PODBIJA KINA
Czas 06 lutego 2016 Kategoria Film
Tagi Michael Fassbender | Sookie Suiteheart | Irene Marron | Ricci Lagorio | Riccardo Lagorio


Jim kochał dzieci odkąd pamiętał. Miał do nich rękę i szybko potrafił nawiązywać z nimi więź.
Benjamin… no cóż, on kochał miejsce, przez które wychodzą dzieci, oczywiście zanim jeszcze przez nie wyjdą.
Gdzie można było spotkać Jima? Na pewno częściej w szkole rodzenia, gdzie był jednym z instruktorów, niż w jego własnej kawalerce.
Gdzie można było spotkać Benjiego? Kluby, bary, stacje benzynowe, gdzie kupował prezerwatywy w hurtowych ilościach oraz domy biednych, niewinnych dziewczyn, w których owe gumki zużywał.
Gdzie Jimmy spotykał Benjiego? Na wspólnych niedzielnych obiadkach u wspólnej mamy szerzej znanej jako Perpetua Hicox.

Benajmin i Jim Hicox nigdy do końca nie uwierzyli swojej matce, że są braćmi. Było to dla nich niepojęte, że dwie spokrewnione osoby mogą się aż tak diametralnie różnić. Jednak zawsze mogli na siebie liczyć - niezależnie czy byli to szkolni wandale malujący penisy na śniadaniówkach, problemy finansowe, a nawet wścibska Perpetua, która koniecznie chciała wiedzieć, czy jej synowie już zaczęli współżyć. Kiedy osiągnęli pełnoletność każdy z nich poszedł w swoją stronę - młodszy Jim rozpoczął studia pielęgniarskie, a po trzech latach zdobył pierwszą pracę w szkole rodzenia, którą po latach nazywał swoim powołaniem bądź Ziemią Obiecaną. Starszy Ben nigdy nie czuł szczególnej mięty do edukacji i gdy tylko nadarzyła się okazja rzucił szkołę, by pracować jako barman i ochroniarz w klubie. Była to dla niego praca idealna, bowiem łączyła pożyteczne, tj. zarabianie pieniędzy, z przyjemnym - poznawaniem i wyrywaniem foczek. Mimo całkowicie innych trybów życia bracia nieustannie pozostawali w nienagannych relacjach, przynajmniej oficjalnie, bo w głębi serca Jim nigdy nie pogodził się z rozwiązłym trybem życia starszego brata.
Kiedy pewnego wieczoru Jim odebrał telefon od rozhisteryzowanego Benjamina przewidywał najgorsze - HIV, AIDS, rzeżączka, bądź inna kara od Boga za niewłaściwe gospodarowanie swoją różdżką życia. Mimo wszystko starał się go pochopnie nie oceniać i udał się do wskazanego przez Bena baru, gdzie zastał go zalanego w cztery dupy głośno rozprawiającego z barmanem o bezmyślnych kobietach, które zapominają o tabletkach. I tak oto Jimmy dowiedział się, że zostanie wujkiem.

Następnego ranka, gdy Benji był już względnie trzeźwy Jim zmusił go, by zadzwonił do kobiety, której pobłogosławił błogosławionym stanem i przeprosił za swoją, jak przewidywał, okropną reakcję. Rozmowa była krótka, ale najwidoczniej konkretna, skoro dziewczyna zgodziła się na małe tete-a-tete z ojcem swojego dziecka. Sissy Sherbourne była wyraźnie zdziwiona widokiem dwóch Hicoxów i zażartowała, że nie wiedziała, że są braćmi. W odpowiedzi na to Ben spojrzał nerwowo w kierunku Jima, który od razu stanowczo zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek wcześniej widział na oczy tą młodą damę, która zdecydowanie nie wyglądała tak, jak to sobie wyobrażał. Nie sądził, że taka niewinna istotka, którą można by wziąć za dziewicę, mogła sypiać z jego bratem. Obrady trwały długo, ale w końcu skłóceni kochankowie doszli do porozumienia, a wszystko dzięki skutecznej interwencji Jima, który namówił brata, by ten wraz z ciężarną zapisał się na kurs do szkoły rodzenia.
Tygodnie nauki przewijania plastikowych lalek Dolly (wszystkie były identyczne, więc uczestnicy szyderczo sugerowali, że ktoś je po nocach klonował), nauka porodowego oddechu czy nawet karmienia piersią zbliżyła dwójkę przyszłych rodziców na tyle, że przestali sobie nawzajem grozić dosypaniem cyjanku potasu do herbaty.
Miesiąc przed terminem panny Sherbourne Benjamin dostał ofertę pracy na Alasce, którą potraktował jako okazję ucieczki i tydzień później jest był w samolocie do Stanów. Jego obowiązki przejął młodszy brat, który cierpliwie pomagał prawie-bratowej w urządzeniu pokoju jej jeszcze nienarodzonego dziecka. Jim, świadomy okropnego samopoczucia ciężarnej, całymi dniami wydzwaniał do Bena błagając, by się opamiętał i jak najszybciej wracał do rodzinnego Londynu.

Ben, jak łatwo było przewidzieć, nic sobie nie robił z jego matkowania i po raz pierwszy odwiedził swoją pierworodną córkę, Heather, w dzień jej pierwszych urodzin, a wszystko dlatego, że kilka tygodni wcześniej został zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Po powrocie na łono ojczyzny zrozumiał, że wszystko uległo zmianie, a Jim nie był z nim do końca szczery w e-mailowych relacjach “zapominając” wspomnieć mu, że tak jakby przespał się z matką jego dziecka. Dochodzi do bójki, nienamacalny gong ogłasza 10:9 dla Jima, który dopiero w trzeciej dekadzie swojego życia odkrył, że ma całkiem niezły prawy sierpowy. Podczas wizyty na izbie przyjęć Benjamin zarzucił byłej kochance, że to chore, że przespała się z wujkiem ich córki, na co ona odparła, że to nie była jednorazowa zabawa i właściwie teoretycznie od jakiegoś czasu są parą. Ben wymierza kolanem cios w klejnoty Jima, niestety pudłuje. Przy kolejnej próbie rozlega się dźwięk jego dzwonka. Po rekordowo krótkiej wymianie zdań podrywa się z krzesła i wybiega z budynku, a zaraz za nim Jim i Sissy żądający wyjaśnień. Ben niechętnie wyznaje, że wdał się w romans z żoną szefa, co było powodem jego wywalenia. Teraz jednak ona się rozwodzi i zaręcza, że jest matką jego dziecka, a on jest zmuszony wracać do niej do USA…

OBSADA
Benjamin Hicox - Michael Fassbender // Jim Hicox - Ricci Lagorio //
Sissy Sherbourne - Sookie Suiteheart // Perpetua Hicox - Irene Marron

ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA
Avalon Geiger - Passion and Pleasure // Geneve - Wicked Games (And I'm Yours) // Mevaeh - Tiny But Shiny //
Methrylis ft. Patricia Scott - Elderberry and Lavender // Iseul - State of Intoxication // Gia - Pop Boobs //
Mevaeh - Her Baddest Temptation // Bangz - Anaesthesia // Narelle - Bloody Heart //
Lola Bass - Franky, My Dear, I Don’t Give A Damn

MAŁE CO NIECO O PRODUKCJI
THAT’S MY BRO jest reżyserskim debiutem Ricciego Lagorio, Włocha, który przypomniał sobie, że wypadałoby zacząć pracować dopiero, gdy 40-stka zaczęła pukać do drzwi jego metryki. W Hollywood nie dawali mu szansy, w słonecznej Italii gorące temperatury podobno nie sprzyjały pracy i tym oto sposobem znalazł się w norweskim Operahuset, gdzie ściśle pomagał Michaelowi Fassbenderowi i Sookie Suiteheart w tworzeniu Icebergów. Współpraca przeniosła się szybko na plan filmowy, a wszystko dlatego, że organizatorzy (cytując ich samych) filmowej gali tysiąclecia zgodzili się zagrać w zapłacie przyjmując jedynie dorodną porcję spaghetti. Ostatecznie dołączyła do nich teściowa Fassbendera, która, o ironio, zagrała w niezwykle przekonujący sposób jego matkę. Ricci już zapowiada, że nie zamierza zwalniać tempa i ma w zanadrzu kolejne komedie.

PREMIERA


 
avatar
 
Ojej, ten film jest taki supisupisupisupisupisupisupisupisupisupisupisupisupi (…) *adhd* Koleś, przyznaj się, czy ty aby na pewno jesteś debiutantem, hmm? Oprawa graficzna jest przepiękna. Jest tak kolorowo i bajecznie aach <3 Pani Irenka jakie piękne imię miała w filmie, hehe. Komedia ląduje w moim top3! Sookie moja bff taka piękna, ach. Tak sobie siedzę w kinie i patrzę i siedzę i zapomniałam, że mam popcorn. I czaicie, że tak się zapatrzyłam w losy bohaterów, że normalnie przeniosło mnie do ich świata. No na prawdę zdawało mi się, że tam z nimi sobie hasam. I uwaga.. Ktoś w międzyczasie zwinął mi popcorn. Ja obstawiam, że to Anders, bo to jest taka szuja. Omg i płaczę, a to komedia. Idę oglądać jeszcze raz, żeby sobie znów humor poprawić ;( Kc, piękny film :3



avatar
 
Good job, makaroniarzu. Nie lubię Cię, ale nie będę wymyślał na siłę, że film mi sie nie podobał, bo jestem profesjonalistą i umiem rozdzielać takie rzeczy, ha! Generalnie to zabawnie się oglądało Fassy'ego, który miga się od tacierzyństwa. Pani Irenka też bardzo na plus. No i Sookie… Sookie z brzuszkiem to czysta rozkosz dla oczu, ale liczę na to, że w realu jej długo nie zobaczę w takiej odsłonie, a już na pewno nie z Tobą u boku. W każdym razie, specjalnie na taką ewentualność, już zacząłem pracę nad rozrostem mojej masy mięśniowej, gdyby jednak miało dojść do jakiejś nieprzyjemnej potyczki między nami, stary. Tak czułem, że zrobisz komedię, taki zabawny typek z Ciebie, ale mam nadzieję, że po tym filmie zaczniesz już płacić swoim aktorom pieniędzmi a nie michą makaronu, miej trochę godności. Ach, no i mam nadzieję jeszcze, że sukces debiutanckiej produkcji da Ci tyle zapału do pracy, że utoniesz w niej i nie będziesz miał czasu, żeby gapić się na cycki mojej dziewczyny, pozdrawiam -.-' :D

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Nie wiem którego bohatera wolę bardziej, bo dosłownie wszyscy mieli w sobie to coś, czego można szukać tylko w dobrych komediach. Ogólnie to cała produkcja jest mega i cały seans, aż mi wszystko się kurczyło z zazdrości, że nie mogłam tam z Wami być. Po prostu przednia historia, poplątana, ale opowiedziana w taki sposób, że widz nie traci poczucia kto, dlaczego i po co, a wręcz przeciwnie - zaczyna kibicować każdemu z bohaterów by według własnych upodobań wreszcie coś osiągnął. Ricci no, jesteś moim prywatnym objawieniem, bo sztuka zrobienia dobrego filmu z takim wyczuciem jest trudna. Ty sobie poradziłeś i chcę więcej i więcej <3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
No, wreszcie przeczytałam! Nie pamiętam, czemu tego wczoraj nie zrobiłam, ale kit. Och, skąd ja znam takie rodzeństwo, co to różni się wszystkim, ale jednak dogaduje się wręcz doskonale! No, wprawdzie nie mam rodzeństwa, ale przecież często tak jest! No, tutaj różnic była masa, ale kuuurcze, cały czas miałam nadzieję, że te ich dobre relacje utrzymują się aż do końca końców! No, ale Ben sam sobie na to zasłużył, bo spieprzył. No, ja jeszcze rozumiem, jakby nie angażował się aż tak, ale tam BYŁ! A ten sobie zwiał :/ I potem jeszcze się wściekał, że Jim i Sissy chcieli sobie jakoś życie ułozyć. Meh… Tak czy siak znakomite kino, wielkie brawa! I nie, nie chwalę filmu miedzy innymi dlatego, że użyto tam mojej muzyki, no skąąd… :D

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!
avatar
Methrylis niezdezaktywowana (dezaktywowana) : *co ja z tym 'no' na początku zdania? *lol* 08 lutego 2016


avatar
 
jak Ty tak zaczynasz to boję się pomyśleć jak kończysz ;p ;3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
O rany *lol* Dawno się tak dobrze nie bawiłam na filmie *lol* Chciałabym napisać jakiś ładny i długi komentarz, ale za bardzo mnie rozbawiła scena, jak Fassy, znaczy Benji, próbuje przywalić bratu w krocze *lol* I też nie wierzę, że to debiut, zbyt dobrze Ci to wyszło! :O Ale kurcze, serio, serio, dawno nie oglądałam tak zabawnego filmu i mam nawet ochotę go obejrzeć jeszcze kilka razy, bo czuję, że nie przestanie mnie bawić!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
To jest debiut?! Nie wierzę, musiał kręcić coś po kryjomu, tak dobra jest ta produkcja!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Widzę tutaj ogrom pracy i włożonego w to czasu. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik i bardzo przyjemnie mi się to oglądało *hihi* zdecydowanie pojawiłeś się w odpowiednim momencie naszego show biznesu. Czekam z niecierpliwością na kolejne produkcje!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Wooo, co ja widzę… Twoją plakatową twarz niebezpiecznie blisko mnie na zdjęciu z premiery hehe *gwizdu* A tak serio to eh, z bólem serca przyznaję ten fakt widzę naprawdę dobry film. Generalnie Ricci, jak bardzo byś mnie nie wkurzał i ile razy bym nie przewróciła oczami patrząc na Twoje poczynania, to mimo wszystko należy ci się szacuneczek za ten film. I to bynajmniej nie tylko dlatego, że tu zagrałam, chociaż wiadomo, że zagrałam tu najpiękniej… Żartuję. Jest jeszcze cudowna Irene, która ma mega talent! *hihi* Ogólnie nie wiem co tu gadać żeby cię nie podrywać, ale chwalić jednocześnie, eh, to trudne trochę, dlatego sobie żartuję. Anyway, fajnie grało się Twoją laskę. Wprawdzie to trochę podstęp, że już mogłam mieć Fassbendera, a tu nagle wbiłeś taki ty… Niby przystojny, seksowny, pociągający, z najpiękniejszym kolorem oczu na świecie, ale no taki aż za bardzo poukładany… Ale eh, jakoś to przeżyłam, dobra aktorka musi znieść nawet seks z Tobą. <to była kropka powagi> ale w sumie znowu żartowałam, seks z Tobą był spoko *naughty* BREDZĘ, Jezu, Fassbender naprawdę mnie zaraził na tej gali… Ok, już stop, teraz naprawdę się ogarniam. Ricci, nie jest łatwo stworzyć dobrą komedię, która nie polegałaby na zaliczaniu lasek albo upijaniu się i zaliczaniu lasek, ewentualnie uczeniu innych jak zaliczać laski, więc chwała Ci za to, że stworzyłeś coś innego. Tu niby też się zalicza, ale to Fassy, on zawsze zaliczał, więc generalnie nawet mnie to tu nie dziwiło. Znaczy zaliczał zanim poznał Avalon. I Sille. Ranyyy, to chyba ta komedia ma na mnie taki wpływ albo ktoś dodał mi czegoś do drinka, bo co bym nie chciała powiedzieć to i tak wyjdzie głupio. ;( Co do pracy z Tobą to w sumie nie narzekam, wowow. Byłeś na planie całkiem znośny, co nawet mnie troszkę zdziwiło, bo widziałam Cię raczej jako takiego, co mu to nic nie pasuje i wszystko będzie trzeba po tysiąc razy poprawiać, ale na szczęście wcale tak nie było. Jak dobrze pamiętam to nie miałam okazji grać w komedii, więc wychodzi na to, że to mój debiut haha, zadebiutowałam w wieku 30 lat, dzięki Riki Tiki za taką możliwość awww ;( No i przyznaj się - ile filmów nakręciłeś pod innym nazwiskiem i teraz się nie przyznajesz? Nie wierzę, że tak profesjonalnie wyszedł Ci debiut, staryyy! Patrz jak Ci ładnie jadę komplemencikami, też byś mógł od czasu do czasu *naughty* Powoli zmierzając do końca tej chaotycznej i totalnie nie trzymającej się niczego wypowiedzi, podziwiam Cię za wytrwanie ze mną i Fassym na jednym planie. Domyślam się, że to nie było najmilsze doświadczenie w Twoim życiu, zapewne bywały lepsze, ale i tak staraliśmy się sobie nie dokuczać, więc doceń ten fakt. No i w sumie fajnie było grać matkę, przez chwilę nawet odezwał się we mnie instynkt macierzyński, a Ty jako taki opiekuńczy misio byłeś całkiem spoczko hihi <3 Wiem też, że masz już w planach, a nawet w sumie gotową, kolejną świetną produkcję, z którą na pewno się zapoznam. Przyznam nawet, że gdzieś tam w głębi duszy, cieszę się, że namówiłam Fassbendera na Ciebie i nie pomyliłam się co do Twojego talentu, w końcu od początku wiedziałam, że jesteś utalentowany. Możemy zostać przyjaciółmi, bo chcę zapro na kolejną premierkę, żeby też się tak supi ustawić do zdjęcia, jeśli wiesz o co mi chodzi hihi *naughty* Poza tym robisz dobre spaghetti ;/ Trzymam kciuki żebyś się przypadkiem nie stał zbyt dużym leniem i UWAGA żebyśmy mieli okazję do jakiejś współpracy jeszcze kiedyś HE. A teraz się żegnam zanim powiem coś jeszcze głupiego eh. Kckc :*

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Plakat jest fantastyczny, wygląda jak wyjęty z billboardu! Jak na debiutancką produkcję to jest bardzo dobrze! Świetna obsada, fantastyczny soundtrack, no ogólnie to świetny debiut, produkcja naprawdę zachwyca. Gratuluje ;p

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Niesamowita grafika, przykuwa uwagę. I robi absolutnie genialne pierwsze wrażenie. Urzekła mnie historia "różdżki życia" Benjamina. Fantastycznie wyważone poczucie humoru, ufam, iż zrozumiałe dla wszystkich. Świetna gra aktorska wyborowych aktorów. Debiut marzeń, z radością wyczekuję kolejnych dzieł 8)

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
O Mój Boże <3 Drogi Ricci, po pierwsze jesteś Włochem, a ja Włochów uwielbiam, są świetni i przystojni to już plus. Po drugie, w Twoim filmie gra Fassy, którego kocham całym sercem. Po trzecie, Sookie i Irene, które są świetnymi aktorkami. Po czwarte, soundtrack, który jest cudowny i ogromnie się cieszę, że mogłam użyczyć swojej piosenki. To wszystko sprawiło, że film mi się spodobał zanim go jeszcze zobaczyłam, a po obejrzeniu spodobał mi się jeszcze bardziej! Produkcja jest świetna, żywiołowa i zabawna. Trzymam kciuki za następne produkcje :3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!