wonderlife.pl - Zostań gwiazdą
My Name Is Edward
Czas 24 lutego 2016 Kategoria Film
Tagi nana | dranna | sille | josephine | cassandra stone | haru | mevaeh | jungmin | lawson wei | chloe baudelaire | scarlett lyons | amadeus | van savage | robert travers | irene kim | adam hartnett | lawrence wang

Życie jest dziwne. Zarówno jak ja.
Życie jest też pełne kolorów. Zarówno jak ja.
Jutro nastanie nowy dzień. Jutro będzie nowy ja.




Edward Park jest znanym na całym świecie malarzem. Nie wiadomo o nim nic, dosłownie nic, oprócz imienia, nazwiska i miasta zamieszkania. Wiadomo również, że jest piekielnie utalentowany i bogaty, ceny za jego prace liczone są w milionach dolarów. Nikt go nigdy nie widział, nigdy nie dał się namówić na żaden wywiad czy sesję zdjęciową. Nawet z klientami się nie spotyka, zawsze wysyła na spotkania swojego asystenta - Im Yoon Honga (Lawrence Wang) w towarzystwie osoby o bliżej nieokreślonej funkcji. Teoriom na temat tego, dlaczego Edward nigdy nie pokazuje swojej twarzy było mnóstwo – od poparzenia całej twarzy po dziwne choroby genetyczne, które sprawiają, że jego ciało jest zdeformowane i dlatego nie chce się ujawnić. Mówiono nawet, że tak naprawdę żadnego Edwarda nie ma, a obrazy tworzy… kot.

2061/01/1 (Lawson Wei)
Nazywam się Park Kyung Il. Ale znany jestem jako Edward Park. Tylko tyle ludzie o mnie wiedzą. Może jestem szalony, ale postanowiłem codziennie nagrywać takie wpisy, stworzyć swój wirtualny pamiętnik, takie postanowienie noworoczne. Kiedyś może, może… komuś to pokażę? Hmm… Co jeszcze mogę o sobie powiedzieć… Mam 36 lat. Oficjalnie. Od zawsze mieszkam w stolicy Korei Południowej, Seulu. Jestem samotny, a na zmianę tego stanu rzeczy się nie zapowiada. Jestem malarzem. Moje obrazy kupują wszędzie, nawet w Europie czy Ameryce. Nie wiem czy to przez faktyczną wartość samych obrazów, czy może przez legendę, która narosła wokół mojej osoby. Nikt mnie nigdy nie widział. Tyle razy byłem zapraszany na różne wystawy, przyjęcia, ale nigdy się na nich nie pokazywałem. Sprzedażą zajmuje się mój asystent, który jest jednocześnie moim przyjacielem od dziecka. Jedyna osoba, która wszystko o mnie wie. Ojciec odszedł ode mnie i mamy, kiedy miałem rok, więc nawet go nie pamiętam, natomiast mama zmarła 5 lat temu, wypadek samochodowy, nie dało się jej uratować. Tak samo, jak nie da się uratować mnie.

2061/01/2 (Amadeus)
Ok, myślałem, że będzie gorzej. Mogłem się obudzić przecież jako 5 letnia dziewczynka, albo łysy grubas. Tak… Dziś jestem całkiem przystojny. Tak myślę. Nie powiedziałbym, że znam się na zachodnich standardach piękna, a już szczególnie na męskich standardach piękna, ale tak czuję. Szkoda tylko, że nie mówię po koreańsku. Może pora coś wyjaśnić, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś będzie to kiedyś oglądać, może się dziwnym wydać, że wyglądam… nieco inaczej niż wczoraj. Codziennie budzę się w innym ciele. Nie mam wpływu na to, w jakim ciele się obudzę. Nie wiem dlaczego się tak dzieje. Jest tak od mniej więcej 20 lat i już zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Czasem budzę się jako starzec, czasem jako nastolatka. Każde ciało jest inne, płeć, wiek, pochodzenie. Rozumiecie już dlaczego nikt nigdy mnie nie widział? Wolałbym uniknąć niepotrzebnych pytań, szoku wymalowanego na twarzy i traktowania mnie jak dziwadło.

2061/01/3 (Irene Kim)
Dlaczego? DLACZEGO? Chodząc jeszcze do szkoły, myślałem sobie, że dziewczyny mają przechlapane i jakie szczęście, że mnie to nie spotka. Ale natrafiając na kobiece ciała kilka razy w tygodniu przez prawie dwie dekady jestem naprawdę pełen podziwu jak sobie z tym wszystkim radzą. Wiecie… okres i te sprawy. Akurat to ten dzień. DLACZEGO? Dobrze, że nauczyłem się być gotowym na każdą okazję. Moja garderoba składa się z ubrań w każdym rozmiarze – męskie, kobiece, dziecięce, dla chudzielców, dla grubych, do wyboru do koloru. Bielizna, buty, okulary, inne dodatki. Wszystko to mam. Chociaż moje życie wygląda jak wygląda, milion razy przechodziłem załamanie, ale nie mam zamiaru z niego rezygnować.


2061/01/7 (Sille)
Budzenie się w ciele kobiety ma jeszcze jeden zasadniczy minus. Na piękne kobiety lecą mężczyźni. Czasem patrzę do lustra i sobie myślę „Facet, nie możesz lecieć na samego siebie. Nawet nie próbuj się dotykać, to obrzydliwe”. Wiem, wychodzę w tym momencie na jakiegoś psychola, chociaż ja to nauczyłem się nad tym panować. Szkoda, że ten idiota Yoon Hong nie. Wyszliśmy na piwo do baru, chodzimy tam od kiedy możemy legalnie pić. I co? Za każdym razem, kiedy wyglądam jak kobieta, on sobie wyobraża, że może skorzystać z okazji i w końcu zaliczyć jakąś laskę. To dopiero jest obrzydliwe.

2061/01/8 (Van Savage)
Kontynuując wątek baru i picia. Wspominałem już wcześniej, że nie mam zamiaru rezygnować ze swojego życia. 36 lat do czegoś zobowiązuje w końcu. Z wiadomych przyczyn nie mogę, a może po prostu nie chcę? Załóżmy, że nie chcę – nie chcę poznawać nikogo na stałe, boję się i nie chcę sprawiać tej osobie przykrości. Po co komplikować innym życie? Nie przeszkadza to jednak w niczym, żeby spędzić miło czas w łóżku jakiejś pięknej nieznajomej. Ona się nie dowie, ja naładuję trochę akumulatory i wszyscy będą zadowoleni…

2061/01/9 (Robert Travers)
…chyba że ta kobieta w łóżku zamiast super przystojniaka zastanie faceta w średnim wieku zaczynającego siwieć i oskarży go o napaść i molestowanie. W takich chwilach ma się całkowicie przechlapane. No i trzeba leczyć podbite oko. Wierzcie mi, zupełnie nieciekawa sytuacja.


2061/01/16 (Cassandra Stone)
Zobaczyłem ją pierwszy raz kiedy oglądała obrazy w mojej pracowni. Wyglądała jak marzenie. Taka delikatna i niewinna. Zapytała czy może się zobaczyć z kimś odpowiedzialnym za obrazy, chciała zrobić artykuł do gazety o pracach Edwarda. A ja zaniemówiłem. Jakby poraził mnie piorun. W pierwszej chwili nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Nagle moje serce zaczęło szybciej bić, ręce zaczęły się pocić. Jak zakochana nastolatka… Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa, kiwnąłem tylko głową na propozycję spotkania jutro. Jestem żałosny. I chyba się zakochałem.

2061/01/17 (Haru)
Modliłem się, tak bardzo się modliłem, żeby obudzić się w jakimś przyzwoitym ciele. Żadnego obwisłego brzucha, żadnej łysiny, żadnych mlecznych zębów. Modliłem się jak nigdy. Wygląda na to, że Bóg musi być dla mnie łaskawy. Ani jednego siwego włosa, żadnego nadprogramowego tłuszczu, idealny sześciopak, zęby w idealnym stanie, wzrost zdecydowanie za wysoki jak na przeciętnego Koreańczyka – po prostu wykapany model. W tym stanie byłem gotowy na spotkanie z NIĄ. Przyszła punktualnie, wyglądała cudownie, jak wczoraj. Shin Hye Min (Josephine Liu). Hye Min, tak się nazywa. Była lekko zdziwiona, że nie spotkała się z nią ta blond Amerykanka, z którą się umówiła, ale nie protestowała, zależało jej na materiale do gazety. Zrobiłem kawę, podałem ciasto, po które pojechałem na drugi koniec miasta, zaliczając przy okazji olbrzymiego guza na głowie zapomniawszy o tym, że dzisiejszy Edward ma prawie 190 cm wzrostu. Siedziałem z nią przy stole i po prostu patrzyłem jak opowiada. Dlaczego chce zrobić artykuł i ile to dla niej znaczy, jak bardzo się jej podobają prace Edwarda i jak marzy o spotkaniu z nim. A ja marzyłem o niej. Cierpliwie odpowiadałem na wszystkie jej pytania, starając się nie zdradzić więcej niż mogę. Uznałem, że raz kozie śmierć i zaprosiłem ją wieczorem na drinka, nie mogłem stracić jedynej okazji. Zgodziła się. Wypiliśmy kilka butelek soju, całowaliśmy się i pierwszy raz nie skończyłem w łóżku kobiety. Wiedziałem, że nie mogę tego tak spieprzyć.

2061/01/18 (Haru)
Jestem już po kilku puszkach Red Bulla. Chyba nie dodał mi skrzydeł, jak to mówią w reklamie. Czuję się jak chodzące zombie. Ale to jedyna możliwość, żeby znów się z nią spotkać. A wiem, że przyjdzie, ma zrobić zdjęcia i spisać dalszą część materiału. Jak mam jej powiedzieć, że jestem dziwolągiem, ale się w niej zakochałem i nie chcę jej stracić?


2061/01/19 (Chloe Baudelaire)
Zasnąłem. Może i dobrze? Wypiliśmy wczoraj znów kilka butelek soju i zebrałem się w końcu na odwagę, żeby jej wszystko wyznać. I co? Wylała na mnie pełną butelkę alkoholu i wyszła. Jej reakcja była taka gwałtowna, że nie mogłem się ruszyć z krzesła. Po części była to też wina tego, że alkohol dostał mi się do oczu i po prostu nic nie widziałem. Mniejsza z tym. Wiedziałem, że tak będzie, wyszedłem tylko na idiotę.

2061/02/1 (Mevaeh)
Przyszła znowu. Nie zorientowała się kim jestem, może podejrzewała, ale nie dała tego po sobie poznać. Powiedziała, że musi zrobić kilka nowych zdjęć, bo poprzednie nie wyszły. Nie miałem nic przeciwko, nie będę jej utrudniać pracy.

2061/02/2 (Adam Hartnett)
Znowu przyszła. Ciężko było się nie zorientować, że zdjęcia to tylko wymówka. Chciała mnie znaleźć, ale chyba sama czuła się głupio i nie wiedziała jak się za to zabrać. Wystarczyło moje krótkie „Tam gdzie ostatnio?”, żeby znów poczuć tlącą się we mnie nadzieję na spotkanie się z nią. I spotkaliśmy się. Biedna, taka wystraszona, nie wiedziała, czy może mi zaufać. Czy może to wszystko nie jest jednym okropnym żartem, zmową przeciwko niej zaplanowaną przez jej byłą przyjaciółkę, której chłopak odszedł, bo malowała się jak czarownica. Jedynym sposobem było zabranie jej do siebie i pokazanie tych nagrań.

2061/02/12 (Valentine Fassbender)
Chyba można powiedzieć, że się spotykamy. W sensie wiecie, jesteśmy parą. Ciągle jest to dla mnie nowe uczucie. Zupełnie niesamowite i niepowtarzalne. Mogę z nią robić tyle nowych rzeczy, na które wcześniej się nie odważyłem. Jest szalona, zdecydowanie szalona. Kto normalny zabiera kilkuletnie dziecko do baru i dolewa mu po kryjomu soju do soku jabłkowego? Szalona kobieta, która upija dziecko.


2061/03/11 (Scarlett Lyons)
Jakże zdziwione były miny jej przyjaciółek z redakcji, gdy przypadkiem zobaczyły jak się całujemy w samochodzie na pożegnanie. Przecież to skandal, żeby dwie kobiety… ze sobą… razem! Nie do pomyślenia! Jak dobrze, że trafiłem na taki skarb, który zupełnie się nie przejmuje takimi sprawami. Albo może tego nie pokazuje? Może marzy się jej normalny związek, którego nie mogę jej dać? Wizyta u rodziców, ślub, dzieci. Rozumiecie?

2061/04/1 (Dranna)
Zdecydowałem się. Jest to chyba najważniejsza decyzja w moim życiu. Mam zamiar się jej jutro oświadczyć. No dobra, nie wiem czy jutro, zobaczymy jako kto się obudzę. Byłem dziś u jubilera, powiedziałem, że szukam pierścionka zaręczynowego. Sprzedawczyni zapytała mnie czy dla siebie go szukam, bo wiecie, nowoczesne pary tak robią, zero niespodzianki, kobieta sama sobie wybiera pierścionek, żeby nie musiała nosić czegoś brzydkiego przez resztę swojego życia. Kiedy powiedziałem, że szukam pierścionka dla dziewczyny, zmierzyła mnie wzrokiem i szybko poprosiła kierownika, żeby mnie obsłużył. Może się bała, że i na nią się zaraz rzucę.

2061/04/4 (Jungmin)
Postanowiliśmy pojechać do rodziców Hye Min, żeby mnie oficjalnie przedstawić. Chcąc nie chcąc, musieliśmy powiedzieć o mojej chorobie, bo plotki o odmiennej orientacji córki już dotarły do moich przyszłych teściów. I można to zaliczyć jako jedną z największych katastrof w naszym wspólnym życiu. Już na wstępie zobaczyłem nietęgą minę teściowej, która na mój widok pobladła jak ściana. Powinna się cieszyć, że przynajmniej wyglądam jak facet. Co z tego, że o połowę młodszy od jej córki. Naprawdę, mogło być dużo gorzej. Te pytania teścia, czy aby na pewno mogę pić alkohol i czy nie mam podrobionego dowodu. Oczywiście, że jest podrobiony, co mam zrobić innego. Obawiałem się, czy wyjawienie im prawdy nie doprowadzi ich do zawału serca, albo co gorsze, czy ja to przeżyję. Teść wyglądał na całkiem silnego. Hye Min zaczęła wszystko wyjaśniać. I nie pomyliłem się dużo – jej mama zemdlała, a ojciec chwycił za filiżankę, którą miał najbliżej siebie. Mhm, za pierwszym razem każdy jest w szoku. W końcu im przejdzie.



My Name Is Edward to już piąta produkcja w dorobku koreańskiej gwiazdy – Nany. Jest to zarazem pierwsza typowa komedia – do tej pory Koreanka stawiała zawsze na ciężkie filmy z silnym wątkiem psychologicznym. Historia opowiada o mężczyźnie, dla każdego każde jutro jest zarazem nowym życiem. Codziennie budzi się w zupełnie innym ciele, do którego musi się przystosować. Codziennie też nagrywa krótkie filmiki, by uwiecznić swoje nowe wcielenia. Wyobcowany, tajemniczy, skupiony wyłącznie na swojej pracy. Zmienia się, gdy poznaje kobietę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Musi w tym momencie przełamać swój strach przed otwarciem się, by spełnić swoje marzenie i z nią być. Tym oto sposobem dostajemy komedię pełną nieprzewidywalnych sytuacji, ale jednocześnie zostajemy zmuszeni do pewnych refleksji. Każdy z nas boryka się ze swoimi problemami, które chowa tylko dla siebie. Każdy z nas, zależnie od sytuacji, staje się taką inną wersją siebie – zakładamy maski, chowamy swoje prawdziwe oblicze. Do czasu, gdy na naszej drodze spotkamy właściwą osobę.
„Chciałabym tradycyjnie podziękować wszystkim aktorom, którzy przyczynili się do powstania tego filmu. Josephine, Lawrence, byliście cudowni. Ale oczywiście największe brawa należą się moim Edwardom, których praca była o tyle trudna, że musieli się idealnie zgrać. Chociaż Edward codziennie miał inne ciało, to przecież charakter pozostaje niezmienny, a im udało się wykreować Edwarda dokładnie takiego, jaki był w mojej głowie. Haru, Scarlett, Irene, Dranna, Chloe, Lawson, Amadeus, Jungmin, Valentine, Van, Robert, Cassandra, Mevaeh, Sille, Adam, byliście niesamowici! Jesteście cudowni, że tak chętnie włączyliście się w promocję i znosiliście mojego marudzenia na temat terminów. I oczywiście dziękuję Derekowi i Hawwah za wspaniałe piosenki, dzięki którym film nabrał więcej życia!”



 
avatar
 
„Facet, nie możesz lecieć na samego siebie. Nawet nie próbuj się dotykać, to obrzydliwe” xDDDD Kurcze, ale to było fajne. W ogóle cieszę się, że nie zdecydowałaś się na nagle uleczenie go z przypadłości pod wpływem miłości do Hye, to zdecydowanie najlepsze posunięcie, zresztą, sprawia, że w fabule mamy efekt lekko uchylonych drzwi i kto wie, może ma to potencjał na jakąś kontynuację? Edward w każdym wcieleniu jest boski, w ogóle szacun za rozpisanie tej postaci i dobranie takich aktorów, że naprawdę mamy wrażenie, że w środku tych różnych ciał siedzi jedna i ta sama osoba. Smutno mi teraz, że tak długo się zbierałem do tego filmu i prawdopodobnie nie wiedziałem, że mój syn całował się z dorosłą kobietą *mdleje* Ale brawo dla niego, najwyższa pora jak to mówią 8) Super komedia, świetni bohaterowie i sympatyczny klimat - czego chcieć więcej? :D



avatar
 
Obejrzałam to już jakiś czas temu, ale nadal pozostaję pod ogromnym wrażeniem. Serce mi się raduje i kwitnie jak poziomka, że ostatnio coraz więcej tworzy się komedii, na dodatek na takim poziomie – bardzo oryginalny pomysł, doceniam, trochę skojarzyło mi się z przypadkiem starzejącego się na opak Benjamina Buttona – oraz że Josephine tak gładko udało się znów wkręcić do show-biznesu. Prawie dwie godziny projekcji to sporo, ale, szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłam upływu czasu. Co więcej, wyłapałam sobie mnóstwo uniwersalnych sentencji, chociażby tę o zakładaniu masek i chowaniu swych oblicz, a następnie zdążyłam je poddać gruntownej kontemplacji. W sumie ja raczej nie muszę nikogo udawać, bo ogólnie jestem bardzo fajną personą, ale to i tak bardzo prawdziwe i mądre słowa, nawet umieściłam na cytaty.info. Interesujące musi też być budzenie się codziennie w innym ciele, chociaż faktycznie pewnie bywa niewesoło, bo co jeśli trafi Ci się ciało ledwo dychającej babuszki albo jakiegoś maszkarona w stylu picassowskim? Derek i Hawwah zasłużenie zostali nominowani do najlepszej muzyki na jakiejś tam gali, idealnie wpasowali się w klimat. Podsumowując, fantastyczna produkcja, na pewno nie raz, nie dwa do niej wrócę w niedalekiej przyszłości! Jesteś niezaprzeczalnie wyróżniającą się reżyserką, dlatego nie możesz umrzeć, bo co ja będę oglądać? Bo nie, nie mogłabym maltretować Eye Candy do końca swoich dni, nawet ja mam swoje granice wytrzymałości, okej.

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
No muszę powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem! scenariusz jest oryginalny, świeży i bardzo przyjemnie się go czyta :3 obsada świetnie dobrana, widać że Nana zna się na rzeczy <3 czekam na więcej niesamowitych produkcji od ciebie :D

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Zacznę od tego, że nie lubię zbytnio komedii - takie skrzywienie, dramaty for life baby *lol* Ale ten film obejrzałem i nawet mi się spodobał. Ciekawe jest to, że zdecydowałaś się na tak dużą ilość aktorów na planie, ja bym tego nie ogarnął. Moimi ulubionymi Edwardami były te grane przez Lawsona i Scarlett oczywiście, takie śliczne widoki! Wyszedł Ci też fajny plakat no i Josephine kazała mi szepnąć, że dziękuje za rolę i ma nadzieję, że kiedyś ją zatrudnisz jeszcze! :3 *lol* Tak więc brawo Nancia, oby tak dalej :3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
W końcu urwałem się na chwilę z pracy żeby obejrzeć twoje kolejne dzieło :3 Muszę cię pochwalić za niesamowity pomysł na fabułę, brawo ;3 Jako wzorowy ignorant niestety nie kojarzę części osób które dane mi było oglądać na ekranie, ale nie umniejsza to ich fenomenalnym występom ;3 Wolę smutniejsze filmy, ale kolejną taką produkcją od ciebie w przyszłości na pewno nie pogardzę 8)

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Bardzo fajny plakat i wciągająca fabuła! Scenariusz wyjątkowo udany, możesz spokojnie konkurować z ikonami kinematografii, chapeau bas :3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Fantastyczny film. Nie spodziewałam się czegoś takiego, ale to świetny obraz ze wstaniałą obsadą i cudną muzyką. Jesteś świetną producentką i napisałaś ciekawą fabułę. Wszystko tu jest genialne <3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Komuś tam wspomniałam w komentarzu, że wielbię motyw reinkarnacji, a Ty nam zaserwowałaś tym filmem coś w tym stylu! Miła odmiana od Twoich dramatów i lamentów, oczywiście jak zwykle świetna napisana no i co tu dużo mówić, podziwiam za pomysł i przemyślenie całego dzieła, bo całkiem sprytnie przeplatasz momenty do przemyśleń z typowo komediowymi sytuacjami. XD

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Powiem szczerze, że rzadko których producentów kojarzę. Przeważnie skupiam się na muzyce. Jednak Twoje nazwisko pamiętam i kojarzę doskonale. Ponieważ każdy Twój film jest dopracowany perfekcyjnie. Pomimo, że jest to dopiero Twoje 5-te dzieło na wielkim ekranie to mam wrażenie jakbyś produkcją zajmowała się od zawsze. Kojarzysz mi się z Naną Osaki, która kiedyś była niekwestionowaną gwiazdą pośród reżyserów. A może jesteś z nią spokrewniona? Tak czy siak film bardzo mi się spodobał - fabuła, grafika, pomysł - generalnie calość. Moim zdaniem podwyższasz poprzeczkę premier na DW. Brawoo!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!
avatar
Nana (dezaktywowana) : Jedyne co nas łączy z Naną Osaki to to, że kiedyś mój starszy brat był jej chłopakiem xD No i imię oczywiście xD Ale dziękuję bardzo za miłe słowa <3 26 lutego 2016
1


avatar
 
Ej, ta fabuła jest wprost epicka! *lol* Pomysł nadzwyczaj ciekawy, ale za to cię kochamy, czyż nie? :D Nie no, ale poważnie, aż żałuję, że sama na to nie wpadłam! Z tym że ja oczywiście przerobiłabym to na tragedię - nie byłoby żadnego śmiechu tylko zdesperowany gość, który nie wytrzymuje psychicznie przez te ciągłe zmiany, a samobójstwa nie może popełnić, bo potem i tak się budzi w obcym, zupełnie żywym i oczywiście innym ciele. Tak czy owak znakomity film! Twórz może więcej komedii, co? :D

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Hm, no przede wszystkim ciekawy pomysł. Nie spodziewałam się po Tobie komedii, więc zdecydowanie zafundowałaś mi niezły element zaskoczenia. W ogóle ostatnio coraz popularniejszy się ten gatunek robi, ale nie narzekam, bo lubię komedie. *lol* Podziwiam za ogarnięcie tak licznej obsady, podejrzewam, że było to niemałe wyzwanie, któremu jak najbardziej podołałaś! Derek i Hawwah również spisali się świetnie, dodali tej produkcji ten odpowiedni element dopełnienia. Jeśli o fabułę chodzi to wow, wielki podziw dla Hye Min. Generalnie to hm, Nana, pokazujesz swój talent w kolejnej już dziedzinie i zaczynam się zastanawiać czy w czymś nie jesteś dobra :( XD

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Wielkie gratulacje dla twórcy! Obsada boska :). Świetny soundtrack, którego słucham codziennie <3 Jeszcze raz brawo!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Wow taki koncept, to pomysł na miarę ciekawego przypadku Benjamina Buttona. Cudowna produkcja, a całość przywodzi mi na myśl twoją imienniczkę Nanę Osaki, która swego czasu królowała jako producentka. Sądzę, że podążasz jej śladami!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!
avatar
Nana (dezaktywowana) : Och, pamiętam ją, spotykała się jakiś czas z moim starszym bratem, to były czasy! I dziękuję ślicznie <3 25 lutego 2016


avatar
 
Geniusz Nany podziwiam zapewne nie tylko ja. Od zawsze wiedziałem, że jesteś utalentowaną bestią, ale dopiero współpraca na planie pokazała mi, że to niewielki ułamek Twoich zdolności. Zacznę od samej historii, która jest rewelacyjna. Jedna osoba, tysiące wcieleń i ona, która dostrzega wszystko inne poza zmiennością ciał. Pełen szacunek dla Twojej wyobraźni i pomysłów na filmy. Ogromnie się cieszę, że mogłem zagrać jedno z wcieleń, z którego niestety nie cieszył się Edward. Cóż, starość nie radość, siwe włosy się pokazują itd. Mimo wszystko, dziękuję za zdobyte doświadczenie na planie. Liczę, że dane będzie się nam jeszcze na nim spotkać. <3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!
avatar
Nana (dezaktywowana) : Oj tam od razu się nie cieszył :( Niesprzyjająca sytuacja była :( xD 25 lutego 2016


avatar
 
Coś wspaniałego. Już sam pomysł jest świetny i bardzo oryginalny, nie wspominając o wykonaniu na szóstkę z plusem - po prostu majstersztyk. My name is Edward od razu trafił na listę moich ulubionych filmów i z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę. (A potem zostanę bankrutem, ale ciii.) Gratulacje, Nana. :3

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Wiem, że może moje komentarze nigdy nie są jakieś wybitnie długie, nawet nie są… długie. Nie mam daru do ładnego pisania i takie tam, nawet teraz chcę trochę zwrócić uwagę na mjój komentarz lejąc wodę. Dlatego przepraszam. Film naprawdę jest świety. Może pisze to co drugiej osobie, ale jakoś wszysto mi się ostatnio podoba. A Twój film jest inny. Nie mam zielonego pojęcia jak wpadłaś na taki pomysł Nana, ale jest genialny. Wykonanie jeszcze lepsze. Chyba po prostu masz dar do dobierania aktorów do ich ról (co nie wszystkim wychodzi) i podkreślania całości muzyką. Jestem pod wrażenie, choć jedno muszę skrytykować…. czemu mnie nie zatrudniłaś do tej produkcji? :(

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!
avatar
Nana (dezaktywowana) : Już miałam tak dużo aktorów, że miałam problemy z ogarnięciem ich, ale przy kolejnej produkcji postaram się pamiętać o Tobie <3 24 lutego 2016
avatar
Fabian Ulliel : Nie chciałem się narzucać. To po prostu chwilowa rozpacz, że ominęła mnie taka historia! :D 24 lutego 2016


avatar
 
Tyyyy, rzeczywiście szybko się czyta, nawet się nie zorientowałam, że to już, a najchętniej to w ogóle dalej bym czytała o perypetiach Edwarda. To jest świetne. Naprawdę. Oryginalne, zabawne, zaskakujące. Kawał porządnej, naprawdę wywołującej śmiech komedii. Można się zakochać w tym filmie, ale przede wszystkim można zakochac się w Edwardzie. I to nie dlatego, że codziennie był inną, piękną osobą, ale przede wszystkim z powodu tego jaki był. Pogodzony ze swoim losem i nadal niesamowicie czarujący. Achhh, a kiedy się zakochał… Rany, tyle czasem trzeba czekać by spotkać odpowiednią osobę, a tu baaach! Edward ma laskę, która kocha jego odmienność, a może i nawet dziwactwo. Nie no, godne pozazdroszczenia i przede wszystkim zasługuje na jedno, wielkie AWWWWN. No genialnie to wszystko ukazałaś, przedstawiłaś zabawną historię i czegoś przy okazji nauczyłaś. Obraz z pewnością godny jest nagród, szacunku i zachwytów, a Ty… no jak można być tak zdolnym *mdleje* Genialna robota, brawo!!!!

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!