Krewny znanego producenta zapowiada swój debiut!
04 stycznia 2015
Oficjalnie
Ryan Saville | Ashton Hilard

Ostatnimi czasy debiutów było bardzo dużo. O ile dla wielkich gwiazd to raczej kiepsko, ponieważ rywalizacja na rynku wzrasta, a i sama „młoda krew” musi walczyć o uwielbienie publiczności. Widzowie i słuchacze jednak nie narzekają, gdyż co rusz w kinach lub na listach przebojów pojawiają się jakieś nowości, promujące tych najnowszych. Dzięki temu nie mamy prawa się nudzić, tym bardziej że ostatnio coraz więcej mówi się o kolejnym mężczyźnie, który obiecuje podbić jak najwięcej ludzkich serc. Mowa o Ashtonie Hilardzie. Pochodzi z Nowego Jorku i od samego początku wiązał bardzo duże nadzieje z aktorstwem — już jako chłopczyk występował na szkolnych przedstawieniach, wzbudzając tym zachwyt całej widowni, nauczycieli i rówieśników (zwłaszcza płci przeciwnej). W dalszych latach udał się na studia, wybierając psychologię. To tam koledzy zaciągnęli go do koła teatralnego, prędko też okazało się, że Hilard ma bardzo duży talent. Dalej poszło jak z płatka — zamiast zająć się psychologią, grywał w różnych mniej popularnych teatrach, zdobywając doświadczenie. Po kilku latach jednak postanowił zejść ze sceny, by zająć się tworzeniem spektakli. To właśnie wtedy uznał, że chciałby zostać reżyserem, nie wiedział jednak, jak powinien się zabrać za realizacje swojego marzenia. Pomógł mu w tym… jego brat przyrodni, znany wszystkim reżyser i aktor, Ryan Saville. Doskonale wiedząc o jego umiejętnościach, postanowił pomóc mu przedostać się do wielkiego świata sław. Jak to zrobił? Od jakiegoś czasu po cichu mówiło się
o „megaprodukcji”, którą miał niebawem zaprezentować Saville. Znając wielki talent tego reżysera, rzeczywiście można się spodziewać wielkiego talentu. I choć potwierdził już, że rzeczywiście nad czymś takim pracuje, uparcie nie chciał zdradzać żadnych szczegółów. Dopiero niedawno wyznał, że za kamerą stał nie tylko on, ale i jego brat, Ashton Hilard! Wówczas wybuchła wokół niego wrzawa — wszystkie media chciały dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Wówczas właśnie Hilard zapewnił, że jego debiut będzie wielkim wydarzeniem, ale nie jedynym! — Już teraz mam w głowie mnóstwo pomysłów na filmy i jakbym chciał wyprodukować je wszystkie, pewnie życia by mi zabrakło — śmieje się Hilard. Dodaje również, że reżyserowanie to nie jedyna pasja — w przyszłości chciałby także sporadycznie grywać w filmach, skrycie marzy też o wydaniu albumu, gdyż grywając w musicalach, przekonał się, że jest do tego zdolny. Zapewnia jednak, że na to wszystko przyjdzie czas, na razie chce się jednak zająć własnymi produkcjami filmowymi.
Co sądzicie o przyszłym debiutancie? Ma szansę na zdobycie popularności?
Moje serce już podbił, jestem pewna że sobie poradzi koncertowo!
no cóż, ja nigdy nie słyszałam o tym znanym producencie
Moim zdaniem ma, to znaczy przynajmniej taką mam nadzieję! No, to trzymam kciuki, przez pana!




Ostatnimi czasy debiutów było bardzo dużo. O ile dla wielkich gwiazd to raczej kiepsko, ponieważ rywalizacja na rynku wzrasta, a i sama „młoda krew” musi walczyć o uwielbienie publiczności. Widzowie i słuchacze jednak nie narzekają, gdyż co rusz w kinach lub na listach przebojów pojawiają się jakieś nowości, promujące tych najnowszych. Dzięki temu nie mamy prawa się nudzić, tym bardziej że ostatnio coraz więcej mówi się o kolejnym mężczyźnie, który obiecuje podbić jak najwięcej ludzkich serc. Mowa o Ashtonie Hilardzie. Pochodzi z Nowego Jorku i od samego początku wiązał bardzo duże nadzieje z aktorstwem — już jako chłopczyk występował na szkolnych przedstawieniach, wzbudzając tym zachwyt całej widowni, nauczycieli i rówieśników (zwłaszcza płci przeciwnej). W dalszych latach udał się na studia, wybierając psychologię. To tam koledzy zaciągnęli go do koła teatralnego, prędko też okazało się, że Hilard ma bardzo duży talent. Dalej poszło jak z płatka — zamiast zająć się psychologią, grywał w różnych mniej popularnych teatrach, zdobywając doświadczenie. Po kilku latach jednak postanowił zejść ze sceny, by zająć się tworzeniem spektakli. To właśnie wtedy uznał, że chciałby zostać reżyserem, nie wiedział jednak, jak powinien się zabrać za realizacje swojego marzenia. Pomógł mu w tym… jego brat przyrodni, znany wszystkim reżyser i aktor, Ryan Saville. Doskonale wiedząc o jego umiejętnościach, postanowił pomóc mu przedostać się do wielkiego świata sław. Jak to zrobił? Od jakiegoś czasu po cichu mówiło się
o „megaprodukcji”, którą miał niebawem zaprezentować Saville. Znając wielki talent tego reżysera, rzeczywiście można się spodziewać wielkiego talentu. I choć potwierdził już, że rzeczywiście nad czymś takim pracuje, uparcie nie chciał zdradzać żadnych szczegółów. Dopiero niedawno wyznał, że za kamerą stał nie tylko on, ale i jego brat, Ashton Hilard! Wówczas wybuchła wokół niego wrzawa — wszystkie media chciały dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Wówczas właśnie Hilard zapewnił, że jego debiut będzie wielkim wydarzeniem, ale nie jedynym! — Już teraz mam w głowie mnóstwo pomysłów na filmy i jakbym chciał wyprodukować je wszystkie, pewnie życia by mi zabrakło — śmieje się Hilard. Dodaje również, że reżyserowanie to nie jedyna pasja — w przyszłości chciałby także sporadycznie grywać w filmach, skrycie marzy też o wydaniu albumu, gdyż grywając w musicalach, przekonał się, że jest do tego zdolny. Zapewnia jednak, że na to wszystko przyjdzie czas, na razie chce się jednak zająć własnymi produkcjami filmowymi.
Co sądzicie o przyszłym debiutancie? Ma szansę na zdobycie popularności?




1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!

4 osoby uważają tę wypowiedź za fajną!

April Bantley (dezaktywowana) : Wiem, że trochę późno, ale Larah wygrała tym memem
DDDD 11 stycznia 2015


1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!

Daily Wonderlife
Artykuły
Artykuły