THE GOLDEN AGE
27 maja 2020
Muzyka
Troye Skarsgard | Whitney X | troye skarsgard | luna levine | Rappearce | Nyah Yadav | Luna Levine

(kliknij w obrazek)
Nazywam się Troye Skarsgard i mam 60 vlat.
Nigdy nie spodziewałem się, że po tylu latach w showbiznesie przyjdzie mi błądzić w czeluściach własnego umysłu, aby ponownie zadać sobie pytania, które zadałem na samym początku kariery. Kim jestem? Co chcę zrobić i przekazać? Dlaczego błądzę?
Kiedyś odpowiedzi na te wszystkie zapytania przyszły bardzo szybko. Teraz, z perspektywy czasu uważam, że były to tylko zdawkowe odpowiedzi, bo tak po prostu było łatwiej.
Prezentując Wam każdy z moich poprzednich dziewiętnastu albumów przekazywałem Wam małą cząstkę tego, co w danym momencie czułem. Myślałem, że ten nowy projekt jest dojrzalszy od poprzedniego i bardziej się już nie da. Tempo pracy narastało wraz z presją, jaką stawiało mi społeczeństwo i rosnąca popularność. Wszystko szło świetnie do momentu powstania materiału na “Shit On People”. Coś się zmieniło, pojawiło się u mnie jakieś dziwne rozluźnienie i wypalenie. Nie obchodziło mnie, co ktoś powie o tym, co nagrałem, bo przecież, do cholery, powinniście być wdzięczni, że cokolwiek wydaję. Następnie dziwne zawirowania z moim zniknięciem (domniemaną śmiercią w katastrofie lotniczej) i ‘pośmiertnym’ albumem “Cyber”, który promowany był wizerunkiem Kourtney Mary Kardashian (dziękuję Ci za to). Pojebane, co? Muszę przyznać, że nie byłem w najlepszej formie. Po serii wpadek i dziwnych wypowiedzi w mediach moi współpracownicy postawili mi ultimatum. Biorę się w garść albo mam wypierdalać. Kubeł zimnej wody sprawił, że przejrzałem na chwilę na oczy i zebrałem swoje życie w ryzy. Udało mi się wtedy stworzyć dobrze przyjętą kontynuację ART OF THE DARK FANTASY - SCULPTURE OF AN ART, następnie stworzyłem album wizualny - NEMESIS. To było przełomowe dzieło w mojej historii. Wydałem film o tym samym tytule i wtedy po raz pierwszy miałem okazję pracować z Lady Haly, która nagrała soundtrack do ww. filmu. Od tamtej pory przyjaźnimy się i wspieramy. Ten longplay został świetnie przyjęty przez publikę i fanów. Nemesis zostało też obsypane nagrodami (m.in. płyta roku na UK AWARDS). Dobra passa trwała w najlepsze. Kolejne dwa nagrania przyniosły mi również wiele nagród i zachwytów ludzi - existence i NITE VISIONS były pięknymi płytami stworzonymi pod wpływem uczucia. W moim życiu pojawiła się BELLATRIX, którą pokochałem. Jednak nic nie może przecież wiecznie trwać - jak to możemy usłyszeć w klasyku. Ogrom sukcesów i pracy okazał się na tyle przytłaczający, że ponownie znalazłem się w miejscu, w którym nie powinien znaleźć się żaden człowiek. Wydaję wtedy nagrane w pośpiechu Nobody Can Tell Me Where I Can And Can't Go. To tak naprawdę widmo, bo całkowicie olałem to, co zadzieje się po wydaniu tych wypocin. W czasie nagrań NCTMWICACG pisałem bardzo dużo wierszy. Pozwalały mi one uporać się z burdelem, który miałem w głowie. Narodził się pomysł, aby wydać mały tomik poezji zatytułowany ‘Suicide Dreams’, lecz nie pasowało mi coś w wydaniu swoich ‘wierszy’ na papierze. Czułbym się obnażony i goły, więc postanowiłem to zaśpiewać. Wyszło całkiem dobrze, dlatego wydaliśmy nagrania jako “Suicide Dreams 2”. W końcu Anabel dowiedziała się, dlaczego w nazwie tego krążka widnieje cyfra 2. Zachęcony powrotem na dobre tory postanowiłem zabrać się za tworzenie nowego longplaya, stwierdziłem, że jeżeli ostatnio kontynuacja AOTDF wypaliła, to stworzę kontynuację krążka millenium - YEGO.
YEGO: The Second Wave nie zostało tym razem wydane w limitowanej liczbie fizycznych sztuk, żeby Anabel nie zarzuciła mi bycia flopem. Mam z tamtego czasu wiele fajnych wspomnień. Pamiętam, że świetnie bawiłem się na planie zdjęciowym, tworząc sesję okładkową. Było mokro i gorąco. Po trasie koncertowej, która towarzyszyła premierze YEGO: TSW, byłem w bardzo dobrym nastroju, zacząłem imprezować w Berlinie, efektem czego były narodziny mojego kolejnego muzycznego dziecka - DIES SATURNI. Taniec, seks, nie myślenie o jutrze i dobra zabawa. Tak mógłbym opisać ten album. Do tej pory lubię wracać do tych brzmień, bo wtedy wróciłem do korzeni, nagrywając ponownie muzykę elektroniczną z domieszką popu.
W moim życiu pojawiło się dużo euforii, ale powoli zbliżałem się do pięćdziesiątki. Myślałem, że ominie mnie kryzys wieku średniego, ale jakże się myliłem.
Ponownie życie postanowiło podstawić mi haka i tym razem potknąłem się naprawdę mocno. W sumie wtedy myślałem, że bycie w dołku pomoże mi w tworzeniu. Chciałem poprzez muzyczne poczynania uporać się z kryzysem. W międzyczasie tworzenia ballad o tym, jak to ciężko mi, będąc pięćdziesięciolatkiem, zacząłem pracę z Roksaną DeWitt nad jej nowym projektem. Stworzyliśmy wtedy większość materiału, ale z czasem spotykaliśmy się coraz rzadziej i tak w końcu prace samoistnie ustały. Mieliśmy w planach kontynuację tworzenia, ale nigdy do tego nie doszło. Zostałem z dosyć dużą ilością demówek, które, jak mi się wydawało, były naprawdę dobre. Część materiału trafiła do Nyah Yadav, resztę postanowiłem zostawić dla siebie, aby wypełnić lukę na krążku, który zacząłem nagrywać przed rozpoczęciem pracy z Roksaną. Ta niespójność w materiale wydawała mi się tak atrakcyjna i abstrakcyjna, że wróżyłem IGNORANCE wielki sukces. Jakiż był mój zawód, kiedy longplay otrzymał nagrodę Top of the Flop Awards. Oczywiście stało się to pożywką dla Anabel i jej przyjaciela Davida Cartera, którzy wyśmiewali się z tego, gdzie tylko się da, dołączając oczywiście nieśmiertelne żarty o YEGO. Zawsze myślałem, że moje relacje z Anabel były bardzo dobre, bo przecież znaliśmy się z jej babką i trzymałem ją jako małe zawiniątko, dużo wcześniej też zostałem producentem wykonawczym jej albumu roboczo zatytułowanego HORIZON.
To tylko krótka muzyczna historia Troye Skarsgarda.
Możecie pomyśleć, że wracam tutaj ponownie i zaserwuję wam coś smutnego o tym, co mnie do tej pory spotkało i jak źle mi było. Poniekąd macie rację. Ale wracam do Was w tym momencie mądrzejszy. Przeżyłem już swoje i wyciągnąłem z tego odpowiednią lekcję. Nie było mnie tu sześć lat. Dużo myślałem, pisałem i kochałem. Wypiłem też sporo wina. Słuchałem ludzi i swojej ukochanej Bellatrix. Obiecuję, przede wszystkim sobie, że nie zbłądzę już niezdrowo w żaden ciemny zakątek swojego umysłu. Teraz wiem, że mogę sobie poradzić ze swoimi problemami, mówiąc o tym wprost i rozmawiając o tym z osobami, które są dookoła mnie i zawsze będą dla mnie wsparciem.
THE GOLDEN AGE to krążek, który traktuje o wchodzeniu w nowy etap życia, ten najbardziej dojrzały. Rozprawiam się tutaj z przeszłością, ale w bardzo przemyślany i wyrafinowany sposób, nie atakując już wszystkich swoich wcześniejszych potknięć. Teraz patrzę na to jak na lekcję, którą zaserwowało mi życie. Chciałbym aby od tej pory moje życie wiodło się dobrze i spokojnie. Teraz zaczynam swój złoty wiek, wiek obfitości i szczęścia.
Zaproszeni goście:
Bardzo ważnym elementem były dla mnie zawsze kolaboracje z innymi artystami. Jak mogliście już zauważyć, do tej pory mój świat był bardzo sterylny pod tym względem. Wpuszczałem do niego tylko osoby, z którymi pracowałem już wcześniej, albo te, które uznawałem za godne zaufania. Tym razem stwierdziłem, że czas wyrwać się z tych ram i zaszaleć, dając szansę nowym znajomościom. Dlatego na tym krążku możecie usłyszeć Rappearce, Lunę Levine, Whitney X, i Nyah Yadav. Ta ostatnia jest łącznikiem z przeszłością, ale nie mogło jej tutaj zabraknąć, dziewczyna jest obłędna i wydała fenomenalny longplay EMANCIPATION. Wszystkim bardzo dziękuję za udział w tym projekcie. Jestem z niego niezmiernie dumny, po raz pierwszy tak szczerze. Wy też powinniście być, jesteście jego nierozłączną częścią.
Troye Skarsgard
TRACKLISTA
the golden age // was it worth it? // blaktears (feat. Luna Levine) // lungs lost // brutal // madness // holy innocence // death celebration // impulse (feat. Whitney X) // sign of the fear // damn wrongode to the sun (feat. Rappearce) // she kept threads // mecca night party // crocodile lagoon (feat. Nyah Yadav)
Historię Twojej twórczości czytało się tak dobrze, że nie rozumiem, dlaczego nie wypuściłeś jej na filmie. Chętnie polatałabym gdzieś z gołymi cyckami na drugim planie, żeby zaakcentować jeszcze wpływ mojej rodziny na twoją twórczość… Niemniej jednak, dobrze, że bierzesz przeszłość na klatę i wkraczasz w nowy etap - oby faktycznie lepszy. Pozostaje nam czekać, jakie rozdziały do tej fantastycznej historii dopiszesz sobie sam z gościnnym wpływem losu! No i super, że otworzyłeś się na nowych artystów - Whitney, Rapp, Luna i Nyah to zdecydowanie gorące nazwiska i jedne z moich ulubionych ostatnio - świetnie było ich usłyszeć na tej płycie!
Album przesłuchałem od razu w dniu premiery, jednak trochę zeszło mi się z zebraniem myśli na jego temat. Zanim jednak zacznę, muszę przyznać, że możliwość zarapowania na Twojej płycie to była świetna sprawa. Współpracuje się z Tobą naprawdę profesjonalnie i przyjemnie, cieszę się, że jestem małą częścią tego LP! Jestem człowiekiem starej daty i mam w sobie coś takiego, że absolutnie uwielbiam takie "przeprawy" przez pewien, mniejszy lub większy, etap życia. Dlatego urzekło mnie to, że Ty na "The Golden Age" wracasz myślami do "tamtych czasów", przedstawiasz wszystko tak fajnie i klarownie, zdając sobie jednocześnie sprawę, że w niektórych miejscach i momentach coś poszło nie tak. Prawdą jest to, że to, co dziś wydaje nam się czymś dobrym, porządnym, to lata, albo dekady później dochodzimy do wniosku, że jednak takie nie było. A to dlatego, że się starzejemy, zmienia się nasze podejście do świata poprzez wszystko, co przeszliśmy. I właśnie to robisz na albumie. Twoja “przemiana” jest powiedziana (a raczej zaśpiewana) pięknie. I to odpowiednie słowo, bo całość jest piękna. Naprawdę warty uwagi album, który wierzę, że zdobędzie wiele nagród na przyszłych galach, Troye
Ojej, niesamowicie było przeczytać (od deski do deski!) tę wypowiedz - trip po twojej twórczości. Razem z całą rodziną pojawialiśmy się i znikaliśmy tym bardzie pewne rzeczy nam umykały, ale dzięki temu mogłam bardziej zagłębić się w Ciebie, twoje życie i muzyczny świat. Jestem niesamowicie dumna, że mogłam też zaśpiewać razem z Tobą. Jesteś niesamowicie fascynującym człowiekiem i artystą i mam nadzieję, że jeszcze wiele nam od siebie dasz
Przyznaję bez bicia, że do tej pory znałam tylko pojedyncze wydawnictwa z Twojej dyskografii, a po tej krótkiej wędrówce po Twojej muzycznej historii zdecydowanie muszę nadrobić zaległości. Skupiając się jednak na "The Golden Age" - sam album naprawdę mnie ujął i poruszył. Sposób w jaki podchodzisz do swoich doświadczeń, błędów i pomyłek - jestem zdecydowanie na tak, to są lekcje, do których nie trzeba podchodzić po czasie ze zbędną agresją i atakiem. Duet z Nyah to taka wisienka na torcie i mój faworyt pośród wszystkich utworów na tym krążku.
Uuuu, dużo czytańska. Tylko jak dajesz tyle tekstu, wielki center nie jest wskazany, mówię ci to w zaufaniu.
A więc nazywasz się Troye Skarsgard i jesteś stary. Ok. W ogóle ciekawy pomysł: mieć w poważaniu grafikę i dać jej tylko troszku. To jest tak niespotykane, że aż interesujące. Dziewiętnaście albumów? O jeju, nie próżnowałeś w czasie tego swojego długiego, starego życia! No tak, presja nie jest fajna. „do cholery, powinniście być wdzięczni, że cokolwiek wydaję.” — lubię to podejście! Ale kurcze, to jak się uzewnętrzniłeś, jak o wszystkim po kolei opowiadałeś, przyznając się do błędów… to wszystko jest mega poruszające i to po prostu słychać w tym albumie! Cudowne przeżycie tak jak cudowny jest ten album! A NME jest jakieś niedorąbane, że ci pół gwiazdki ucięli, tyle jeszcze powiem na koniec.




(kliknij w obrazek)
Nazywam się Troye Skarsgard i mam 60 vlat.
Nigdy nie spodziewałem się, że po tylu latach w showbiznesie przyjdzie mi błądzić w czeluściach własnego umysłu, aby ponownie zadać sobie pytania, które zadałem na samym początku kariery. Kim jestem? Co chcę zrobić i przekazać? Dlaczego błądzę?
Kiedyś odpowiedzi na te wszystkie zapytania przyszły bardzo szybko. Teraz, z perspektywy czasu uważam, że były to tylko zdawkowe odpowiedzi, bo tak po prostu było łatwiej.
Prezentując Wam każdy z moich poprzednich dziewiętnastu albumów przekazywałem Wam małą cząstkę tego, co w danym momencie czułem. Myślałem, że ten nowy projekt jest dojrzalszy od poprzedniego i bardziej się już nie da. Tempo pracy narastało wraz z presją, jaką stawiało mi społeczeństwo i rosnąca popularność. Wszystko szło świetnie do momentu powstania materiału na “Shit On People”. Coś się zmieniło, pojawiło się u mnie jakieś dziwne rozluźnienie i wypalenie. Nie obchodziło mnie, co ktoś powie o tym, co nagrałem, bo przecież, do cholery, powinniście być wdzięczni, że cokolwiek wydaję. Następnie dziwne zawirowania z moim zniknięciem (domniemaną śmiercią w katastrofie lotniczej) i ‘pośmiertnym’ albumem “Cyber”, który promowany był wizerunkiem Kourtney Mary Kardashian (dziękuję Ci za to). Pojebane, co? Muszę przyznać, że nie byłem w najlepszej formie. Po serii wpadek i dziwnych wypowiedzi w mediach moi współpracownicy postawili mi ultimatum. Biorę się w garść albo mam wypierdalać. Kubeł zimnej wody sprawił, że przejrzałem na chwilę na oczy i zebrałem swoje życie w ryzy. Udało mi się wtedy stworzyć dobrze przyjętą kontynuację ART OF THE DARK FANTASY - SCULPTURE OF AN ART, następnie stworzyłem album wizualny - NEMESIS. To było przełomowe dzieło w mojej historii. Wydałem film o tym samym tytule i wtedy po raz pierwszy miałem okazję pracować z Lady Haly, która nagrała soundtrack do ww. filmu. Od tamtej pory przyjaźnimy się i wspieramy. Ten longplay został świetnie przyjęty przez publikę i fanów. Nemesis zostało też obsypane nagrodami (m.in. płyta roku na UK AWARDS). Dobra passa trwała w najlepsze. Kolejne dwa nagrania przyniosły mi również wiele nagród i zachwytów ludzi - existence i NITE VISIONS były pięknymi płytami stworzonymi pod wpływem uczucia. W moim życiu pojawiła się BELLATRIX, którą pokochałem. Jednak nic nie może przecież wiecznie trwać - jak to możemy usłyszeć w klasyku. Ogrom sukcesów i pracy okazał się na tyle przytłaczający, że ponownie znalazłem się w miejscu, w którym nie powinien znaleźć się żaden człowiek. Wydaję wtedy nagrane w pośpiechu Nobody Can Tell Me Where I Can And Can't Go. To tak naprawdę widmo, bo całkowicie olałem to, co zadzieje się po wydaniu tych wypocin. W czasie nagrań NCTMWICACG pisałem bardzo dużo wierszy. Pozwalały mi one uporać się z burdelem, który miałem w głowie. Narodził się pomysł, aby wydać mały tomik poezji zatytułowany ‘Suicide Dreams’, lecz nie pasowało mi coś w wydaniu swoich ‘wierszy’ na papierze. Czułbym się obnażony i goły, więc postanowiłem to zaśpiewać. Wyszło całkiem dobrze, dlatego wydaliśmy nagrania jako “Suicide Dreams 2”. W końcu Anabel dowiedziała się, dlaczego w nazwie tego krążka widnieje cyfra 2. Zachęcony powrotem na dobre tory postanowiłem zabrać się za tworzenie nowego longplaya, stwierdziłem, że jeżeli ostatnio kontynuacja AOTDF wypaliła, to stworzę kontynuację krążka millenium - YEGO.
YEGO: The Second Wave nie zostało tym razem wydane w limitowanej liczbie fizycznych sztuk, żeby Anabel nie zarzuciła mi bycia flopem. Mam z tamtego czasu wiele fajnych wspomnień. Pamiętam, że świetnie bawiłem się na planie zdjęciowym, tworząc sesję okładkową. Było mokro i gorąco. Po trasie koncertowej, która towarzyszyła premierze YEGO: TSW, byłem w bardzo dobrym nastroju, zacząłem imprezować w Berlinie, efektem czego były narodziny mojego kolejnego muzycznego dziecka - DIES SATURNI. Taniec, seks, nie myślenie o jutrze i dobra zabawa. Tak mógłbym opisać ten album. Do tej pory lubię wracać do tych brzmień, bo wtedy wróciłem do korzeni, nagrywając ponownie muzykę elektroniczną z domieszką popu.
W moim życiu pojawiło się dużo euforii, ale powoli zbliżałem się do pięćdziesiątki. Myślałem, że ominie mnie kryzys wieku średniego, ale jakże się myliłem.
Ponownie życie postanowiło podstawić mi haka i tym razem potknąłem się naprawdę mocno. W sumie wtedy myślałem, że bycie w dołku pomoże mi w tworzeniu. Chciałem poprzez muzyczne poczynania uporać się z kryzysem. W międzyczasie tworzenia ballad o tym, jak to ciężko mi, będąc pięćdziesięciolatkiem, zacząłem pracę z Roksaną DeWitt nad jej nowym projektem. Stworzyliśmy wtedy większość materiału, ale z czasem spotykaliśmy się coraz rzadziej i tak w końcu prace samoistnie ustały. Mieliśmy w planach kontynuację tworzenia, ale nigdy do tego nie doszło. Zostałem z dosyć dużą ilością demówek, które, jak mi się wydawało, były naprawdę dobre. Część materiału trafiła do Nyah Yadav, resztę postanowiłem zostawić dla siebie, aby wypełnić lukę na krążku, który zacząłem nagrywać przed rozpoczęciem pracy z Roksaną. Ta niespójność w materiale wydawała mi się tak atrakcyjna i abstrakcyjna, że wróżyłem IGNORANCE wielki sukces. Jakiż był mój zawód, kiedy longplay otrzymał nagrodę Top of the Flop Awards. Oczywiście stało się to pożywką dla Anabel i jej przyjaciela Davida Cartera, którzy wyśmiewali się z tego, gdzie tylko się da, dołączając oczywiście nieśmiertelne żarty o YEGO. Zawsze myślałem, że moje relacje z Anabel były bardzo dobre, bo przecież znaliśmy się z jej babką i trzymałem ją jako małe zawiniątko, dużo wcześniej też zostałem producentem wykonawczym jej albumu roboczo zatytułowanego HORIZON.
To tylko krótka muzyczna historia Troye Skarsgarda.
Możecie pomyśleć, że wracam tutaj ponownie i zaserwuję wam coś smutnego o tym, co mnie do tej pory spotkało i jak źle mi było. Poniekąd macie rację. Ale wracam do Was w tym momencie mądrzejszy. Przeżyłem już swoje i wyciągnąłem z tego odpowiednią lekcję. Nie było mnie tu sześć lat. Dużo myślałem, pisałem i kochałem. Wypiłem też sporo wina. Słuchałem ludzi i swojej ukochanej Bellatrix. Obiecuję, przede wszystkim sobie, że nie zbłądzę już niezdrowo w żaden ciemny zakątek swojego umysłu. Teraz wiem, że mogę sobie poradzić ze swoimi problemami, mówiąc o tym wprost i rozmawiając o tym z osobami, które są dookoła mnie i zawsze będą dla mnie wsparciem.
THE GOLDEN AGE to krążek, który traktuje o wchodzeniu w nowy etap życia, ten najbardziej dojrzały. Rozprawiam się tutaj z przeszłością, ale w bardzo przemyślany i wyrafinowany sposób, nie atakując już wszystkich swoich wcześniejszych potknięć. Teraz patrzę na to jak na lekcję, którą zaserwowało mi życie. Chciałbym aby od tej pory moje życie wiodło się dobrze i spokojnie. Teraz zaczynam swój złoty wiek, wiek obfitości i szczęścia.
Zaproszeni goście:
Bardzo ważnym elementem były dla mnie zawsze kolaboracje z innymi artystami. Jak mogliście już zauważyć, do tej pory mój świat był bardzo sterylny pod tym względem. Wpuszczałem do niego tylko osoby, z którymi pracowałem już wcześniej, albo te, które uznawałem za godne zaufania. Tym razem stwierdziłem, że czas wyrwać się z tych ram i zaszaleć, dając szansę nowym znajomościom. Dlatego na tym krążku możecie usłyszeć Rappearce, Lunę Levine, Whitney X, i Nyah Yadav. Ta ostatnia jest łącznikiem z przeszłością, ale nie mogło jej tutaj zabraknąć, dziewczyna jest obłędna i wydała fenomenalny longplay EMANCIPATION. Wszystkim bardzo dziękuję za udział w tym projekcie. Jestem z niego niezmiernie dumny, po raz pierwszy tak szczerze. Wy też powinniście być, jesteście jego nierozłączną częścią.
Troye Skarsgard
TRACKLISTA
the golden age // was it worth it? // blaktears (feat. Luna Levine) // lungs lost // brutal // madness // holy innocence // death celebration // impulse (feat. Whitney X) // sign of the fear // damn wrongode to the sun (feat. Rappearce) // she kept threads // mecca night party // crocodile lagoon (feat. Nyah Yadav)



Troye Skarsgard
: Właśnie sobie uświadomiłem, że gdybyśmy nagrali coś na TGA to ludzie mieliby 🤯 troye
iana soon 20 lipca 2020




1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!

Isalind Tellwright (dezaktywowana) : Zbieraj kumpli, rozwalimy ich i kamień na kamieniu nie zostanie!!!! 27 maja 2020

Daily Wonderlife
Artykuły
Artykuły