wonderlife.pl - Zostań gwiazdą
MONGOLSKI BOHATER RATUJE DZIECI!
Czas 31 lipca 2020 Kategoria Plotki
Tagi drug | yasu | limbo | ho | bioware | lisa san draqo | gongju | chingis | black bulls



Black Bulls jeszcze nie mieli oficjalnego debiutu, a już zaskakują czytelników portali plotkarskich. Bez przerwy pojawiają się kolejne informacje na temat ich kolorowych przygód lub kolejnych miłosnych podbojów. Randki, egzorcyzmy (ZOBACZ: STRASZNE: SZATAŃSKIE EGZORCYZMY I PRZEMOWY TRUCHEŁ) czy uczestnictwo w tworzeniu broni biologicznej to ich codzienność. Tym razem nie będzie inaczej.

Na Glasto-Oasis swój nieoficjalny solowy debiut miał jeden z członków Black Bulls - Chingis San Draqo. Ostatniego dnia festiwalu dowiedzieliśmy się, że jest on synem Lisy San Draqo, znanej wszystkim jako Drug. Kobieta pochwaliła syna za piękny występ i wspomniała, że jego adopcja kosztowała ją… bochenek chleba i puszkę konserwy! Nikogo jednak ta wiadomość nie zdziwiła; wyznanie kobiety szybko zostało zapomniane. Jednak ostatnio było zbyt głośno na temat mężczyzn należących do Black Bulls, dlatego nasi stalkerzy to znaczy reporterzy, postanowili poszukać informacji na temat członków tego osobliwego zespołu. To, co znaleźli sprawiło, że spadły im skarpetki z nóg.

Chingis urodził się w biednej rodzinie w mieście Erenhot na terenie Mongolii Wewnętrznej. Chłopiec od najmłodszych lat wspierał rodzinę, zbierając metal i zanosząc go do skupu, aby wymienić na grosze i wspomóc mamę (jak się dowiedzieliśmy, chłopiec zebrał całe 10 yuanów przez dwa lata zbierania metalu). Kiedy Chingis miał pięć lat, w Erenhocie odbywało się otwarcie nowego mostu z całującymi się dinozaurami w którym uczestniczyła Drug. Kobieta ujrzała chłopca biegnącego za puszką i od razu zakochała się w jego uroczej buźce. Postanowiła go adoptować, dając rodzinie chłopca chleb i puszkę konserwy. Chingis wychowywał się od tej pory we Włoszech, w bogatej willi należącej do hrabiny San Draqo. Dzięki niej mógł spełniać swoje marzenia i uczęszczać na zajęcia z gry na przeróżnych instrumentach. Podobno arystokratce i najlepszej projektantce udało się zapisać syna na zajęcia wokalne u samego Stachursky’ego (który za czasów naszych prababek miał być najlepszym artystą tego stulecia). To, jak znalazł się w Black Bulls jest nam nieznane, jednak nasze szczury już pracują nad poznaniem tej tajemnicy.

Dlaczego jednak skupiamy się na Chingisie? Odpowiedź jest prosta - ostatnio miało miejsce niezwykłe zdarzenie z jego udziałem. Chingis znany jest ze swojej dobroci i wielkiego serca, dlatego kiedy otrzymał telefon od przyjaciela nie zastanawiał się i postanowił mu pomóc. Ho zadzwonił do niego z prośbą o pomoc w dotarciu do domu - chłopak tak balował w klubie z członkami BroWarów sztuk trzy - Yasu, Gongju i Limbo, że nie był w stanie wrócić do domu na własnych nogach. Kiedy młodzi idole szli w stronę ich nowego miejsca zamieszkania, usłyszeli głośny krzyk kobiety z wysokości. Jednak nie przejęli się tym i podreptali dalej. Krzyk jednak się nie kończył i stawał się coraz bardziej histeryczny, dlatego postanowili sprawdzić, co się dzieje. Po uniesieniu głów ujrzeli wesołe niemowlę, które za chwilę miało wypaść z okna na 20 piętrze. Ho w ogóle to nie zaniepokoiło i mężczyzna ruszył dalej. Chingis był jednak przerażony i rzucił kilkoma nieprzyjemnymi słowami w stronę przyjaciela (z ruchu jego warg nasi reporterzy wyczytali “Ty pijaku, gdzie leziesz! Musimy mu pomóc, nie chcę być świadkiem morderstwa!”). Nagle przykrył ich cień i dziecko zaczęło frunąć. Kiedy niemowlę spadało, Ho rzucił komentarzem “Wygląda jak aniołek… Tak leci…”. Chingis jednak nie zastanawiał się i złapał bobasa, zanim uderzyło ono o seulski chodnik. Podobno wyglądał majestatycznie, klęcząc i trzymając dziecko w swoich dłoniach. Bobas nie płakał i zaczął się śmiać. Matka dziecka wybiegła z budynku i zaczęła dziękować mężczyźnie za uratowanie jej syna, obiecując Chingisowi, że każdego wieczora będzie odprawiać czarne msze ku jego czci. Jak dowiedzieli się nasi reporterzy schowani w pobliskich krzakach, zmieszany chłopak nie wiedział jak zareagować, więc pożegnał się z kobietą i zabrał wymemłanego przyjaciela do domu.


Co sądzicie o bohaterstwie Chingisa? Czy zdecydowalibyście się na tak odważny ruch czy raczej obserwowalibyście do ilu km/h rozpędzi się bobas?



 
avatar
 
bobas robi wzium

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!


avatar
 
Czy to ptak? Czy to samolot? Nie to Chingis :O (chociaż, w tym przypadku bardziej by pasował bobas)

1 osoba uważa tę wypowiedź za fajną!