DISPATCH: KLUBY, GRILLE, KROKODYLE...
01 sierpnia 2021
Plotki
hyeonwu | hanse | hyunbin | claude | yanan | denahi | descendants

ehh… też bym kiedyś chciała wyskoczyć na taką szaloną imprezkę
a wiecie co się potem stało? tego wam pismaki już nie powiedzą… ale obudziłem się otoczony striptizerkami i szybko zwiałem z przerażenia, bo nie jestem k-wordem jak te blaises czy celebs, nie lubię dotyku i tak dalej… przypadkiem trafiłem do nieswojego dormu, zaopiekowała się mną koleżanka z wytwórni o pseudonimie do bólu przypominającym nazwę szczepionki, dostałem fryteczki i miejsce do spanka, które nie było wycieraczką, a potem w końcu wróciłem uberem na chatę, co ciekawe, za kierownicą był pieprzony AUSTIN?! kumacie? i specjalnie jechał jak najdłuższą trasą, żeby poopowiadać o swoich latach "świetności"… co to był za tydzień!



…W KRWI NASTĘPCÓW ALKOHOLU PROMILE!

Descendats są niezaprzeczalnie jednym z najbardziej wyczekiwanych zespołów ostatnich lat, dlatego też nic dziwnego, że Vante postanowił w końcu sobie wziąć w końcu do serca prośby fanów i wybrał się z nimi na pogawędkę, podczas której groził im paluszkiem, że jeśli do końca obecnego roku nie wydadzą debiutu, to mogą pożegnać się z Bananownią. Wygląda na to, iż panowie mają w głębokim poważaniu słowa swojego szefa, bowiem od czasu Sylwestra z Harin imprezują tak, jakby jutro miało nie nadejść. Właśnie dlatego spragnieni gorących ploteczek postanowiliśmy podążyć ich śladem, jednak to, co dane było nam zobaczyć ubiegłej nocy, to się nawet filozofom nie śniło.
Panowie opuścili swój dorm w okolicach godziny dwudziestej, aby następnie udać się do osławionego już kasyna prowadzonego przez Hoshiego, gdzie po raz pierwszy w życiu mieli skosztować zakazanego owocu - hazardu, chlejąc przy tym do upadłego. Na ich nieszczęście jeden z przyjaciół, mianowicie mający słabą głowę Hanse, bardzo szybko znalazł się w stanie upojenia alkoholowego. Dobrze wstawiony mężczyzna postanowił skorzystać z toalety, na drodze do której jego oczom ukazał się on. Stojący samotnie jak prącie w kącie, wypełniony po brzegi zabawkami automat. Nie zastanawiając się zbyt długo, mężczyzna przystąpił do gry o pluszaka w kształcie wielkiej frytki, zważywszy jednak na spowodowane alkoholem problemy z błędnikiem, nie mógł trafić on hakiem w żadną z wypełnioną pluszem zabawkę. Rozsierdzony takim stanem rzeczy Hanse zdecydował się własnoręcznie wyciągnąć upragnioną nagrodę z gardła mechanicznego potwora. Nie wiemy jak zareagowali ochroniarze na widok siłującego się z automatem 19-latka, mimo to po krótkiej chwili zjawiła się przy nim dwójka z nich, grzecznie prosząc o opuszczenie budynku. Po krótkiej wymianie zdań mający wszystkiego po dziurki w nosie ochroniarze wywlekli awanturującą się latorośl Heona, powodując tym niemałą wrzawę, która zaalarmowała resztę Następców. No cóż, z całą pewnością nie spodziewali się oni, iż zostaną wyrzuceni z kasyna razem z ich przyjacielem.

Siedzący na kostce brukowej przed wejściem do budynku panowie, stwierdzili, iż pomimo tej niemiłej sytuacji impreza nie dobiegnie końca, bowiem tylko jeden z nich zdążył sponiewierać się jeszcze przed dwudziestą drugą. To właśnie wtedy padł pomysł, aby udać się do najbardziej imprezowej dzielnicy Seulu, jaką jest Gangnam. Znajdując się już u celu swojej destynacji, mężczyźni weszli w niezwykle interesującą dyskusję na temat alkoholi. Hyeonwu wtórował lubelskiej o smaku granat, podczas gdy Hyunbin opowiadał w samych superlatywach o whisky. To właśnie słowa tego drugiego przyciągnęły do nich niewiastę o miłej aparycji, która zaproponowała im prawdziwą szkocką w przystępnej cenie, a jako że Vante nie płaci im nic, to nie zastanawiając się nawet dwa razy, podążyli za urodziwą panną. Łapczywym na alkohol Koreańczykom z trudem przyszło zrozumienie tego, w jakim miejscu się znaleźli, jednak kiedy dostrzegli różowo-czerwone zabarwienie pomieszczenia, jak również rozstawione w różnych miejscach rury do striptizu, czym prędzej się ewakuowali, zostawiając za sobą śpiącego Hanse oraz Hyunbina, który został przekonany wizją taniego jak barszcz whisky. Wnet został zaproszony do jednego z pokoików, gdzie, według słów pracownicy klubu, po wypiciu odpowiedniej dawki trunku, kazał przestać towarzyszącej mu tancerce wykonywania swojej pracy i postanowił odwrócić role. Tak właśnie oto w ten sposób przez resztę nocy uczył on striptizerkę koreańskich tańców ludowych.
Zapewne po takich zawirowaniach niejedna osoba dałaby sobie już spokój i spokojnie udała się do pokoju hotelowego celem oddania się w objęcia Morfeusza (nie mylić z Morpheusem - przyp. red.), jednak pozostałym Następcom w ilości sztuk czterech najwidoczniej wciąż było mało. Postanowili więc udać się nad bulwar Cheonggyecheon, gdzie rozpalili nielegalnego grilla w towarzystwie zakupionego po drodze alkoholu, kiełbasek oraz kaszanki. Ten ostatni przysmak zawitał na stole specjalnie na życzenie Hyeonwu, który w trymiga pochłonął swój ulubiony rarytas, nie dzieląc się przy tym z nikim. Dokuczliwości spowodowane wysuszoną od soli jamą ustną szybko dały się we znaki liderowi formacji, stąd też złapał on stojącą pod ręką butelkę z przeźroczystym trunkiem (wysoce prawdopodobne jest to, iż był to Biały Bocian, jednak nasz redaktor nie był w stanie dostrzec etykiety w ciemności - przyp. red.), aby kolejno wypić ją ciurkiem do dna, co było brzemienne w skutkach. Nie trzeba było długo czekać, aby ilość spożytego alkoholu uderzyła Hyeonwu do głowy. Zaledwie kilka minut po całym wydarzeniu pognał on w stronę jednego z ogródków zlokalizowanych tuż przy schodkach prowadzących na bulwar, gdzie płakał rzewnymi łzami do porcelanowego jelonka, błagając o przyjęcie jego niewinnego serduszka.

Powróćmy jednak nad bulwar, gdzie uczta suto zakrapiana alkoholem w najmniejszym wypadku nie zamierzała dobiegać końca. Pozostali panowie resztkami sił dopijali prawie puste butelki po Białym Bocianie, kiedy to nagle Claude ni z gruchy, ni z pietruchy stwierdził, iż z tak gorącego początku wiosny, jaki nam obecnie towarzyszy, należy korzystać w pełni, stąd też raz dwa pozbył się swojego odzienia, aby kolejno na waleta wskoczyć do rzeki. Biedaczyna chyba nie czytał wiadomości, bowiem widok zbiegłych aligatorów z seulskiego zoo wprawił go w niemałe osłupienie. Przerażony utratą przyrodzenia poszedł jednak po rozum do głowy i w mig zaczął wiosłować swoimi chuderlawymi rączkami, osiągając przy tym prędkość, której nie powstydziliby się olimpijczycy Tokio 2020. Niestety, nie było nam dane dalej śledzić Koreańczyka, więc jego losy pozostają nieznane.
Zapewne w Waszych głowach rodzi się teraz pytanie, jak na całą tę sytuację zareagowała pozostająca na brzegu dwójka. No cóż, panowie zdawali się mieć w głębokim poważaniu to, iż ich przyjaciel zaraz może skończyć w paszczy jednego z pobratymców Celeba, bowiem jak gdyby nigdy nic wrócili nad ruszt grilla, gdzie skwierczała kolejna już partia ulubionej kiszki nieobecnego Hyeonwu. To właśnie wtedy stało się coś niespodziewanego. Rozochocony aż nadto na dochodzący wyrób Denahi po prostu wziął i ugryzł pozostającego z nim kolegę w udo. Wydobyty krzyk z krtani biednego Yanana rozległ się po całej centralnej części Seulu, płosząc tym samym goniące za Claude aligatory, jak również śpiące w pobliskich dziuplach jaskółki, które wybite ze swojego beauty sleep postanowiły wypędzić głośnych Następców z miejsca ich rezydowania. Ostre niczym brzytwa ptasie dzioby zaczęły gromadzić się nad całą długością bulwaru, dlatego też zmuszeni zostaliśmy do przerwania naszego śledztwa. Ostatnią dostrzeżoną przez nas sytuacją był moment wyskubywania przez jaskółki włosów z pustego łba Yanana.

Panowie opuścili swój dorm w okolicach godziny dwudziestej, aby następnie udać się do osławionego już kasyna prowadzonego przez Hoshiego, gdzie po raz pierwszy w życiu mieli skosztować zakazanego owocu - hazardu, chlejąc przy tym do upadłego. Na ich nieszczęście jeden z przyjaciół, mianowicie mający słabą głowę Hanse, bardzo szybko znalazł się w stanie upojenia alkoholowego. Dobrze wstawiony mężczyzna postanowił skorzystać z toalety, na drodze do której jego oczom ukazał się on. Stojący samotnie jak prącie w kącie, wypełniony po brzegi zabawkami automat. Nie zastanawiając się zbyt długo, mężczyzna przystąpił do gry o pluszaka w kształcie wielkiej frytki, zważywszy jednak na spowodowane alkoholem problemy z błędnikiem, nie mógł trafić on hakiem w żadną z wypełnioną pluszem zabawkę. Rozsierdzony takim stanem rzeczy Hanse zdecydował się własnoręcznie wyciągnąć upragnioną nagrodę z gardła mechanicznego potwora. Nie wiemy jak zareagowali ochroniarze na widok siłującego się z automatem 19-latka, mimo to po krótkiej chwili zjawiła się przy nim dwójka z nich, grzecznie prosząc o opuszczenie budynku. Po krótkiej wymianie zdań mający wszystkiego po dziurki w nosie ochroniarze wywlekli awanturującą się latorośl Heona, powodując tym niemałą wrzawę, która zaalarmowała resztę Następców. No cóż, z całą pewnością nie spodziewali się oni, iż zostaną wyrzuceni z kasyna razem z ich przyjacielem.

Siedzący na kostce brukowej przed wejściem do budynku panowie, stwierdzili, iż pomimo tej niemiłej sytuacji impreza nie dobiegnie końca, bowiem tylko jeden z nich zdążył sponiewierać się jeszcze przed dwudziestą drugą. To właśnie wtedy padł pomysł, aby udać się do najbardziej imprezowej dzielnicy Seulu, jaką jest Gangnam. Znajdując się już u celu swojej destynacji, mężczyźni weszli w niezwykle interesującą dyskusję na temat alkoholi. Hyeonwu wtórował lubelskiej o smaku granat, podczas gdy Hyunbin opowiadał w samych superlatywach o whisky. To właśnie słowa tego drugiego przyciągnęły do nich niewiastę o miłej aparycji, która zaproponowała im prawdziwą szkocką w przystępnej cenie, a jako że Vante nie płaci im nic, to nie zastanawiając się nawet dwa razy, podążyli za urodziwą panną. Łapczywym na alkohol Koreańczykom z trudem przyszło zrozumienie tego, w jakim miejscu się znaleźli, jednak kiedy dostrzegli różowo-czerwone zabarwienie pomieszczenia, jak również rozstawione w różnych miejscach rury do striptizu, czym prędzej się ewakuowali, zostawiając za sobą śpiącego Hanse oraz Hyunbina, który został przekonany wizją taniego jak barszcz whisky. Wnet został zaproszony do jednego z pokoików, gdzie, według słów pracownicy klubu, po wypiciu odpowiedniej dawki trunku, kazał przestać towarzyszącej mu tancerce wykonywania swojej pracy i postanowił odwrócić role. Tak właśnie oto w ten sposób przez resztę nocy uczył on striptizerkę koreańskich tańców ludowych.
Zapewne po takich zawirowaniach niejedna osoba dałaby sobie już spokój i spokojnie udała się do pokoju hotelowego celem oddania się w objęcia Morfeusza (nie mylić z Morpheusem - przyp. red.), jednak pozostałym Następcom w ilości sztuk czterech najwidoczniej wciąż było mało. Postanowili więc udać się nad bulwar Cheonggyecheon, gdzie rozpalili nielegalnego grilla w towarzystwie zakupionego po drodze alkoholu, kiełbasek oraz kaszanki. Ten ostatni przysmak zawitał na stole specjalnie na życzenie Hyeonwu, który w trymiga pochłonął swój ulubiony rarytas, nie dzieląc się przy tym z nikim. Dokuczliwości spowodowane wysuszoną od soli jamą ustną szybko dały się we znaki liderowi formacji, stąd też złapał on stojącą pod ręką butelkę z przeźroczystym trunkiem (wysoce prawdopodobne jest to, iż był to Biały Bocian, jednak nasz redaktor nie był w stanie dostrzec etykiety w ciemności - przyp. red.), aby kolejno wypić ją ciurkiem do dna, co było brzemienne w skutkach. Nie trzeba było długo czekać, aby ilość spożytego alkoholu uderzyła Hyeonwu do głowy. Zaledwie kilka minut po całym wydarzeniu pognał on w stronę jednego z ogródków zlokalizowanych tuż przy schodkach prowadzących na bulwar, gdzie płakał rzewnymi łzami do porcelanowego jelonka, błagając o przyjęcie jego niewinnego serduszka.

Powróćmy jednak nad bulwar, gdzie uczta suto zakrapiana alkoholem w najmniejszym wypadku nie zamierzała dobiegać końca. Pozostali panowie resztkami sił dopijali prawie puste butelki po Białym Bocianie, kiedy to nagle Claude ni z gruchy, ni z pietruchy stwierdził, iż z tak gorącego początku wiosny, jaki nam obecnie towarzyszy, należy korzystać w pełni, stąd też raz dwa pozbył się swojego odzienia, aby kolejno na waleta wskoczyć do rzeki. Biedaczyna chyba nie czytał wiadomości, bowiem widok zbiegłych aligatorów z seulskiego zoo wprawił go w niemałe osłupienie. Przerażony utratą przyrodzenia poszedł jednak po rozum do głowy i w mig zaczął wiosłować swoimi chuderlawymi rączkami, osiągając przy tym prędkość, której nie powstydziliby się olimpijczycy Tokio 2020. Niestety, nie było nam dane dalej śledzić Koreańczyka, więc jego losy pozostają nieznane.
Zapewne w Waszych głowach rodzi się teraz pytanie, jak na całą tę sytuację zareagowała pozostająca na brzegu dwójka. No cóż, panowie zdawali się mieć w głębokim poważaniu to, iż ich przyjaciel zaraz może skończyć w paszczy jednego z pobratymców Celeba, bowiem jak gdyby nigdy nic wrócili nad ruszt grilla, gdzie skwierczała kolejna już partia ulubionej kiszki nieobecnego Hyeonwu. To właśnie wtedy stało się coś niespodziewanego. Rozochocony aż nadto na dochodzący wyrób Denahi po prostu wziął i ugryzł pozostającego z nim kolegę w udo. Wydobyty krzyk z krtani biednego Yanana rozległ się po całej centralnej części Seulu, płosząc tym samym goniące za Claude aligatory, jak również śpiące w pobliskich dziuplach jaskółki, które wybite ze swojego beauty sleep postanowiły wypędzić głośnych Następców z miejsca ich rezydowania. Ostre niczym brzytwa ptasie dzioby zaczęły gromadzić się nad całą długością bulwaru, dlatego też zmuszeni zostaliśmy do przerwania naszego śledztwa. Ostatnią dostrzeżoną przez nas sytuacją był moment wyskubywania przez jaskółki włosów z pustego łba Yanana.

Nie wiemy jak Wy, ale po cichu liczymy, iż nagranie z kamer z klubu nocnego ujrzy światło dzienne. Pytanie jest jednak proste - czy panowie z Descendants aby nie przesadzają z imprezowaniem, a może wręcz przeciwnie, powinni wyszaleć się jeszcze przed debiutem?








Daily Wonderlife
Artykuły
Artykuły